PREKURSORZY NOWOCZESNEGO PIĘKNA

Każdy artysta chciałby stworzyć coś oryginalnego. Coś, dzięki czemu wybije się spośród licznych dzieł kolegów i koleżanek po fachu i pozwoli zrealizować swoje marzenia. Wykreowanie swojego indywidualnego stylu wymaga czasu oraz wielu prób i błędów. To, co nas zachwyci i zainspiruje chcemy zastosować w projektach jednocześnie wplatając własne pomysły. Często zastanawiam się, czy prekursorzy nowoczesnej architektury, sztuki, mody i designu nie mieli prościej w czasach mniejszej konkurencji, mniejszych możliwości oraz mniejszej dostępności. Śledząc ich ścieżki życiowe mogę stwierdzić na pewno, że tak jak my zmagali się z próbą odnalezienia samego siebie, a ciężkie warunki w pogrążonym wojną świecie nie ułatwiały im sytuacji.

szkoła Bauhaus

Z łatwością wymienimy najbardziej znanych architektów: Walter Gropius, Le Corbusier, Mies van Der Rohe czy Oscar Niemeyer spowodowali nieodwracalne zmiany w panujących kanonach. Dzięki nim oraz szkole Bauhausu pokazano ludziom nowe rozwiązania oraz nowe tendencje, wywarli wpływ na cały świat. Można powiedzieć, że to absurd skoro aż do 1927 roku nie wykładali tam samej architektury. Chodziło o szerzenie pewnej idei – idei standaryzacji oraz łączenia techniki ze sztuką. Gropius dążył do edukacji wszystkich artystów w jednakowy sposób. Artystów – rzemieślników, których uczył o formie, materiałach i kolorach. W końcu w szkole podniesiono i promowano rolę architekta – osoby potrafiącej zorganizować przestrzeń wokół nas. Przestrzeń, która tak bardzo wpływa na sposób działania i myślenia. Le Corbusier ustalił „pięć postulatów nowoczesnej architektury”, dzięki którym budynek miał być lepiej zaprojektowany:

  • Podpory – estetyka wnętrza nabrała nowego znaczenia, gdy zastąpiono ściany nośne konstrukcją opartą na słupach
  • Ogrody na dachu – rozpowszechnione płaskie dachy budynków miały posłużyć za ogrody
  • Dowolność projektowania rzutu – dzięki konstrukcji słupowej podziały przestrzeni zniknęły, co dawało niezwykłą swobodę w projektowaniu
  • Dowolność projektowania fasady – konstrukcja żelbetowa oparta na słupach przeniosła ciężar budowli do wewnątrz, dzięki temu można było zacząć dowolnie kształtować fasady
  • Wstęgowe okna – odciążenie fasady pozwoliło także na zwiększenie powierzchni szklanych oraz zastosowanie olbrzymich, wstęgowych okien. Dawało to zdecydowanie lepsze doświetlenie wnętrza.

W samym designie polecam zapoznanie się z sylwetką Evy Zeisel, która wyemigrowała z Europy podczas wojny do Stanów Zjednoczonych. Uważała pogoń za wszelkimi nowościami za zgubną dla projektantów. Zwiedzając wiele miejsc, krajów, po zetknięciu się z modernizmem Le Corbusiera postanowiła ukształtować swój własny styl. Wierzyła jednak, tak jak wymienieni powyżej architekci w produkcję przemysłową. Dzięki jej nowoczesnej ceramice – serwisowi obiadowemu Museum, zmieniła podejście do zastawy. Porzuciła liczne, gęste, kolorowe wzory na rzecz pięknej linii i czystości koloru i to spowodowało jej ogromny sukces w otwartej na nowości powojennej Ameryce.

zastawa

W samym meblarstwie pionierem był na pewno Michael Thonet, który do masowej produkcji wprowadził krzesła z giętego drewna. Do gięcia używał fornirów, które skrawał równolegle do kierunku włókna, następnie gotował w kleju i związane w pakiety wkładał do form giętarskich. Wymyślił formy do kształtowania forniru, które potem były rozcinane wzdłuż – dało to możliwość ponownego użycia czyli sposób szybki i oszczędny. Tak produkował pierwsze krzesła unowocześniając produkcję z biegiem czasu. Fabryka firmy TON produkuje do dzisiaj, o czym pisałam we wcześniejszym artykule, co dowodzi o genialności pomysłów Thoneta.

fabryka thoneta

Dopiero w naszych czasach można powiedzieć o ponadczasowości ich pomysłów. Oni przeciwstawili się panującym zasadom, aby pokazać możliwości technologiczne, materiałowe, możliwości formy i przestrzeni.

Aby złamać pompatyczny wydźwięk całego artykułu pozwolę sobie zacytować Oscara Niemeyera, który tak wiele zrobił dla architektury Brazylii. W jednym z wywiadów, dziennikarz zadał mu pytanie na temat odwiecznego problemu projektantów:

– „Panie Oscarze, jak łączy pan potrzeby klienta ze swoimi wizjami?”

– Niemeyer odparł: „Mam w dupie klienta”

katedra Niemeyera

Architekt z zamiłowania. Kreuje w głowie, na papierze i w internecie. A co? Wszystko co się da zbudować a to co już zbudowane lubi analizować.


Przeczytaj poprzedni wpis:
ghost krzesło
TRANSPARENTNA MAGIA

Już od co najmniej dwóch dekad trwa fascynacja szkłem i łączeniem go z przeróżnymi innymi materiałami. Szklane domy to nie...

Zamknij