NASZ ODDECH ZIELENI

Poruszę dzisiaj temat trudny, temat cały czas poruszany oraz cały czas wzbudzający emocje. Temat zieleni miejskiej w miastach XXI wieku. Wszyscy popierają ruch proekologiczny, ochranianie zieleni, wszyscy widzimy jak jedno z najcenniejszych dóbr naszej matki Ziemi ginie w zastraszającym tempie. Korzystamy z niego, a co dajemy w zamian?

Dopiero wyłączyłam telewizor nastawiony na tvn24, gdzie leciał materiał dotyczący ogródków działkowych. Jestem w szoku, że tak dużo ludzi dąży do ich likwidacji. Rozumiem, że wyglądają jak wyglądają i jest to problematyczne. Każdy buduje co chce, z czego chce i stan ogródków jest różny. Szkoda, że jak u naszych sąsiadów – pedantycznych Niemców – nie można ustalić jednego projektu dla domku działkowego, a i zarząd pomaga je dofinansować. Nie ma, że mamy inną wizję – wszystko ma być spójne, uporządkowane. Pomimo tego chaosu architektonicznego jest to oaza zieleni dla wielu ludzi – ponad miliona w całej Polsce. Jasne – lepiej zburzyć i wybudować kolejną biedronkę na skrzyżowaniu, w końcu mamy ich taki niedobór. Otoczeni betonem, chcemy zabetonować i te skrawki, gdzie starsi ludzie spędzają poczciwie emerytury a młodzi robią grille.

park w mieście

Coraz więcej w miastach rodzi się „sypialni”. W Warszawie jest Ursynów, we Wrocławiu, ku mojej rozpaczy, taki stał się Ołtaszyn. Dzielnica dotąd uchodząca za równie prestiżową jak Biskupin, gdzie ceny działek ze zwyczajną kostką dochodziły do miliona złotych. Jednak Biskupin ma niezwykłą przewagę, ze względu na towarzystwo Parku Szczytnickiego oraz liczne skwery zielone. Rok temu Ołtaszyn walczył o wybudowanie na terenie jednostki wojskowej nowego, niedużego parku, jednak temat umarł pomimo intensywnych działań mieszkańców i petycji. Na szczęście teren udało się zablokować przed kolejną inwestycją deweloperów pod tytułem „niska, przyjemna zabudowa wielorodzinna”. Panowie i Panie urbaniści – my nie mamy nawet siłowni, miejsca na spotkania rady osiedla, żadnej świetlicy dla dzieciaków. To nie jedyne takie osiedle w Polsce, które traci na nowych inwestycjach a nie zyskuje.

Ursynów warszawa

Nigdy nie zapomnę zajęć na uczelni dotyczących przebudowy Paryża Haussmanna oraz Henarda. Może nasze miasta potrzebują właśnie takich brutalnych, kontrowersyjnych zmian aby dobrze funkcjonowały.

Gwoli przypomnienia Napoleon III, zbulwersowany zamieszkami w wąskich uliczkach stolicy, nie wytrzymał i zarządził wielki projekt przebudowy zapoczątkowany w 1853 roku. Przez ten wybryk, a raczej „wyrok śmierci”, jak twierdzą niektórzy, dla swojego miasta, POŁOWA istniejących budynków została wyburzona, a 60% terenów całkowicie przeorganizowanych. Trwało to wszystko do 1870 roku, a całym projektem kierował baron Georges Haussmann. Wyrzucano ludzi, wyłudzano odszkodowania i wiele innych przekrętów. Chodziło jednak o ideę słuszną – uporządkowanie miasta, stworzenie głównych arterii i bulwarów spacerowych oraz co tak bardzo cenne, zarządził wybudowanie wiele parków oraz skwerów zieleni. Zwiększono diametralnie sieć kanalizacyjną i wodociągową w mieście a budynki podzielone na kwartały o unormowanej wysokości oraz odpowiednio nachylonych dachach. Równie śmiały, jednak nie tak drastyczne, były projekty Eugen’a Henarda, któremu zawdzięczają paryżanie ronda i parki. Według jego teorii, każdy człowiek powinien mieć w odległości maksimum 500 metrów skwer zieleni a do parku 1 kilometr. Dodatkowo, chciał aby te parki i skwery tworzyły sieć aby człowiek bezproblemowo poruszał się po mieście zielonymi trasami. Podobnym fantazjom ideowym oddawał się Ebenezer Howard w swoich „miastach – ogrodach”, a nasze wrocławskie Karłowice  są próbą realizowania takiego projektu.

ulice paryża

Coraz mniej patrzymy na dobro ogółu względem „dobra” jednostki. Przestaliśmy patrzeć perspektywicznie, nie wyciągnęliśmy do końca wniosków z betonowych dżungli płytowców. Cieszę się ze zmniejszenia wysokości budynków wielorodzinnych, prób stworzenia enklaw zieleni, jednak w większości są to porozrzucane bez ładu i składu pozamykane małe osiedla. Takie zachłanne działania szkodzą nie tylko naszym osiedlom, miastom, Ziemi ale nam samym. Póki chciwość inwestorów nie zmaleje nie mamy szans na poprawę.

Architekt z zamiłowania. Kreuje w głowie, na papierze i w internecie. A co? Wszystko co się da zbudować a to co już zbudowane lubi analizować.


Przeczytaj poprzedni wpis:
Hotel w Santa Monica
PUNKT WIDZENIA A PUNKT OŚWIETLENIA

Przy urządzaniu mieszkania zwracamy uwagę na jakość podłogi, kolor ścian oraz uważny dobór odpowiednich mebli. Wynajmujemy projektanta lub działamy na...

Zamknij