KANONY PIĘKNA

Do napisania tego artykułu natchnęła mnie dyskusja u Segritty oraz odwieczny epitet używany przez moją mamę, dotyczący mojej sylwetki – apetyczna. Z samego rana (korzystając z urlopu) otworzyłam książkę „1001 OBRAZÓW, które warto zobaczyć” pod kątem analizy sylwetki w malarstwie, której nie raczyłam otworzyć odkąd ją dostałam. Czyli jakieś 2-3 lata temu. Wstyd!

Równie mocną inspiracją był niekonwencjonalny pokaz mody na Fashion TV. Bardzo utalentowany projektant Rick Owens zaprezentował niedawno kolekcję Wiosna/Lato 2014 na Paryskim Fashion Week. Modelkami nie były wychudzone laski powyżej 175cm wzrostu ale kobiety o bujnych kształtach. Kobiety, które mają masywne uda, kawałek cycka, spory kawałek tyłka. Białe, mulatki, czarne. Ze wściekłym wyrazem twarzy tańczą zsynchronizowany układ – manifest. Ubrane w odjazdowe ciuchy, genialne w kroju jak i zastosowanych materiałach, zarazem wygodne. Pokaz był głosem rozsądku. Nawet krzykiem, protestem, wykrzyknikiem i znakiem zapytania zarazem. Zobaczcie sami.

Wracając do książki.

Cimabue czyli Bencivienni di Pepo w 1288 roku namalował obraz pod tytułem „Krucyfiks” przedstawiającego Ukrzyżowanie. Chrystus ma pełne biodra i lekki tłuszczyk na brzuchu (zaraz mnie ktoś ukrzyżuje za tą uwagę ale co mi tam!). Niczym nie przypomina trójkątnej, idealizującej sylwetki mężczyzny. Cimabue jako jeden z pierwszych robi krok w kierunku realizmowi i chwała mu za to. U Botticellego na obrazie La Primavera (Wiosna) widać mitologiczne Trzy Gracje, których w dzisiejszych czasach mało kto nazwałby gracjami. Pełne brzuchy, wydatne pupy, małe piersi jednak gładkie rysy twarzy, zadbane włosy i delikatność. W Baroku na obrazach Velazqueza (jeden z moich ulubionych malarzy) podziwiamy tzn. infantki i panie wbite w ciasne gorsety. Nawet w serialu „Dynastia Tudorów” można zauważyć modowe trendy tamtych czasów, podkreślanie klepsydrowej sylwetki i może aż nadto wyeksponowanych na potrzeby serialu piersi.

Chrystus wg CImabue

Bencivienni di Pepo czyli Cimabue – „Krucyfiks” 1287-1288

Obraz Botticelliego

Sandro Botticelli – „La Primavera” 1478

Goya w „Maja naga” w 1800 roku pokazuje już inny ideał. Bardziej zbliżony do współczesnego wraz z ciekawą twarzą modelki. Widać to nawet na „Pannach z Avignon” Pabla Picasso. Pomimo geometryzacji sylwetki i deformacji twarzy, proporcje ciała są niezwykle klarowne a panie nie muszą być malowane ze szczegółami aby wyzywać i wywoływać u widza pewnego rodzaju zakłopotanie.

Obraz Pablo Picasso

Pablo Picasso – „Panny z Avignon” 1907

Leonardo da Vinci „wyliczył” sylwetkę człowieka i wykształcił witruwiański kanon ludzkiego ciała. Na podstawie tego kanonu były tworzone rzeźby i obrazy postaci przez wiele lat jeśli nie wieków. Środkiem ludzkiego ciała był pempek, który był centrum okręgu i kwadratu „opisanego” na człowieku. Ludzkie proporcje zostały sprowadzone do reguły, podobnie jak i ludzkie piękno.

Pokazy mody zawsze generowały tendencje i ideały, do których dążyło społeczeństwo. Patrząc jednak przez pryzmat wieków to współczesny pociąg do wyjątkowo szczupłej a wręcz chudej sylwetki nie jest już zdrowy. Nawet „kod sylwetki” Leonarda da Vinci wydaje się bardziej normalny niż to, co się dzieje teraz na wybiegach. I nie mówię tego przez zaciśnięte zęby z zazdrością w głosie bo zawsze chciałam tak wyglądać.

Studium proporcji ludzkiego ciała

Człowiek witruwiański Leonardo da Vinci

W sztuce chodzi o proporcje, w pokazach mody o niezwykłą smukłość, w świecie sportu o wyrzeźbione mięśnie. Czy kanon piękna da się zamknąć w ramy? Czy da się go wygenerować na podstawie noszonego rozmiaru, BMI czy ilości tkanki tłuszczowej? Walka trwa i pokaz mody Owensa daje nadzieję. Jeśli będziemy dbać o siebie oraz więcej się uśmiechać to każdy może być piękny bez względu na wiek, rozmiar czy kolor skóry. W dobie otwartości i tolerancji nie zamykajmy się na sztucznie wygenerowane prawa i, jak zawsze subiektywne, spojrzenie ludzi zamkniętych w pewnych kręgach. Nie dajmy się zwariować! 


Przeczytaj poprzedni wpis:
IKONA
LUX OŚWIECENIE

Bardzo często w sklepach spotykam się ze zjawiskiem nazwanym przeze mnie „wszechwiedzącym światłem”. Oszałamiająca ilość luxów spływających na klientów o...

Zamknij